^Do góry

Wiadomości po angielsku

Uwagi prawne

Blog Barbary Lebiedowskiej

portal wiadomosci zagraniczneCałkowicie uzależnione od pogody źródła energii wcześniej czy później doprowadzą do trwałego deficytu energii elektrycznej na rynku i regularnych wyłączeń w dostawach energii dla wszystkich. Zielona rewolucja w energetyce zakończy się kompletną katastrofą i żadne magiczne zaklęcia o „taniej” czy też „darmowej” energii z wiatru i Słońca nie zastąpią energii w domowym gniazdku, jeśli nie zostanie ona wyprodukowana w stabilnych elektrowniach. Politycy jednak, z większości partii tak rządzących, jak i opozycyjnych, nie mają wiedzy, umiejętności oraz jakichkolwiek kompetencji, by przeciwstawić się pseudoklimatycznemu bełkotowi, który zalewa media i przestrzeń publiczną w Polsce i który lansuje fałszywą naukowo tezę o dominującym wpływie dwutlenku węgla na ziemski klimat.

Ideologia klimatyzmu, która zainfekowała rządzących Unią Europejską, redukuje postrzeganie zjawisk pogodowych i klimatycznych jedynie do kwestii poziomu stężenia dwutlenku węgla w atmosferze i niczego więcej. Absurdalność takiego podejścia nie zraża jednak zwolenników walki z klimatem od nieustannego pokrzykiwania i popędzania reszty ludzkości w kierunku rezygnacji z wydobywania oraz użytkowania paliw kopalnych (węgla, ropy naftowej i gazu ziemnego). Czy dzięki takiemu działaniu będziemy mieli zapewnione bezpieczne dostawy taniej energii elektrycznej? Niestety nie, ale brak logiki i efektów podejmowanych działań klimatystom zupełnie nie przeszkadza. Najważniejsza jest ich walka z paliwami kopalnymi i „ratowanie” planety przed człowiekiem.

Ten wstęp jest konieczny, by zrozumieć do jakich kuriozalnych efektów prowadzi prowadzona na siłę i bez żadnych merytorycznych argumentów polityka transformacji energetycznej w Niemczech, jak i w całej Europie. Wszak to nasi zachodni sąsiedzi chcą uchodzić za „zielonego lidera” dającego przykład innym. Na razie lider kuleje z tyłu peletonu pokonany przez własną indolencję i bezmyślność.

Plany niemieckiego rządu obejmują zamknięcie wszystkich krajowych elektrowni jądrowych oraz węglowych [1], co jednak napotyka na „chwilowe” trudności z zapewnieniem dostępności energii elektrycznej. I tak z dniem 1 stycznia 2021 r. zamknięto jednocześnie aż 11 elektrowni węglowych o łącznej mocy 4,7 GW. Jednak rezygnacja z energetyki węglowej trwała zaledwie 8 dni, a potem trzeba się było przeprosić z węglem, gdyż brakowało dostępnej mocy w niemieckim systemie energetycznym. Ani wiatraki, ani fotowoltaika nie uratowały Niemiec przed deficytem energii w styczniu br., a w końcowym efekcie przed blackoutem, tylko elektrownie węglowe. [2] Jak wskazał niemiecki portal www.blackout-news.de w dniach 6 i 10 stycznia br. elektrownie wiatrowe i słoneczne dostarczyły mniej niż 10 GW energii, a faktyczne zużycie wynosiło między 50 a 74 GW energii. Podobnie było w dniach 15 i 17 stycznia br. [3] Na poniższym wykresie widać, że dostawy energii elektrycznej w I kwartale 2021 r. na niemieckim rynku uzależnione były od energetyki węglowej i gazowej, gdyż 30.000 niemieckich wiatraków nie było w stanie zapewnić odpowiedniego poziomu produkcji energii.

1252.1 DE wykres nr 1

Wykres przedstawia procentowy udział energetyki konwencjonalnej i odnawialnej w produkcji energii elektrycznej w Niemczech o okresie I kw. 2021 r./I kw. 2020 r.

Źródło: https://blackout-news.de/aktuelles/stromerzeugung-im-1-quartal-2021-wieder-mehr-strom-aus-konventionellen-energietraegern/

W 2022 r. z niemieckiej sieci energetycznej zostaną odłączone ostatnie elektrownie jądrowe oraz dodatkowe elektrownie węglowe o łącznej mocy 1,5 GW. Elektrownie te byłyby w stanie wyprodukować ok. 3% całkowitego zapotrzebowania na energię elektryczną. Ponadto do 2022 r. zostanie zdemontowanych ok. 6.000 elektrowni wiatrowych o mocy nominalnej 16 GW z uwagi na wygaśnięcie okresu dotacyjnego dla elektrowni starszej generacji. [4] Z uwagi na ogromny opór społeczny w samych Niemczech i silne lokalne protesty, nowe farmy wiatrowe praktycznie już nie powstają na lądzie.

W takiej sytuacji szybkie zamykanie energetyki węglowej i jądrowej jest proszeniem się o kłopoty i o masowe braki w dostawach energii elektrycznej. Taki właśnie scenariusz rysują w Niemczech zarówno Federalny Urząd Kontroli (odpowiednik polskiej Najwyższej Izby Kontroli), ale i operator systemu energetycznego 50Hertz. Niemiecki rząd ignoruje te zastrzeżenia i z uporem godnym lepszej sprawy snuje dalsze plany dekarbonizacyjne nie mając przy tym żadnego scenariusza zapasowego na wypadek spadku produkcji energii ze źródeł OZE.

Jak pisze Pierre L. Gosselin „Niemieckie Federalne Ministerstwo Gospodarki i Energii (BMWi) odmawia uwzględnienia ostrzeżeń i żądań Federalnego Urzędu Kontroli oraz krajowych operatorów sieci, uważając, że: „Wszystkie nasze badania pokazują, że ogólnie rzecz biorąc mamy wystarczającą [ilość – red.] mocy dla Niemiec”. [2]

Jednak niezależni eksperci nie podzielają optymizmu niemieckiego rządu i wskazują na błędną ocenę stanu bezpieczeństwa sieci i jej zdolności do zapewnienia dostaw energii. „Prezes Austriackiego Towarzystwa Zapobiegania Kryzysom Herbert Saurugg, ekspert ds. blackoutu i zapobiegania kryzysom, mówi, że: „Nie docenia się konsekwencji blackoutu”. „W samej Austrii oznaczałoby to szkody o wartości ponad 1 miliarda euro w ciągu pierwszych 24 godzin. Jednak realne jest niebezpieczeństwo nagłej, ponadregionalnej i przedłużającej się awarii zasilania, infrastruktury i dostaw, która dotknie dużej części Europy i w przypadku której nie będzie można liczyć na żadną pomoc z zewnątrz.” [2]

W takiej sytuacji naprawdę trudno się dziwić, że ostrzeżenia przed brakiem dostaw energii elektrycznej narastają i jest tylko kwestią czasu, kiedy nadejdzie prawdziwy wielodniowy blackout. Na taki scenariusz nikt nie jest gotowy, zwłaszcza że niemiecki rząd wciąż zwiększa własne cele klimatyczne i narzuca innym krajom Unii Europejskiej zabójcze tempo transformacji energetycznej. Niestety nie ma żadnego planu B, tj. scenariusza rezerwowego na wypadek gdyby nastąpiły braki w zasilaniu energią. Jedyny scenariusz jaki mają europejskie rządy, polega na gwałtownej rozbudowie energetyki wiatrowej i słonecznej, co jest najgorszym rozwiązaniem z możliwych, gdyż jedynie pogłębia obecne problemy z bezpiecznymi dostawami energii. Na razie wygląda to tak, jakby decydenci zapomnieli, że obowiązują ich prawa fizyki, albo uważali, że w drodze przepisów mogą oni zadekretować nowe prawa fizyki. Tak czy inaczej wszyscy musimy być gotowi na blackout, gdyż na to, że politycy zmądrzeją nie mamy co liczyć. Widać to także na naszym polskim podwórku.

Polityka klimatyczna jest niezwykle droga, wymaga zużycia surowców mineralnych w większym stopniu niż tradycyjne gałęzie przemysłu, zanieczyszcza środowisko naturalne i nie przynosi żadnych widocznych efektów dla ziemskiego klimatu, gdyż tym i tak steruje aktywność Słońca, a nie politycy. 

Tłumaczenie, opracowanie i komentarz

Redakcja stopwiatrakom.eu

Przypisy:

(1) https://blackout-news.de/informationen-zum-blackout/kraftwerk-abschaltungen-2021/

- publ. z dn. 17.12.2020 r.

(2) https://notrickszone.com/2021/06/23/power-grid-operators-experts-and-federal-audit-office-warn-of-blackouts-as-coal-nuclear-get-phased-out/ - publ. z dn. 23.06.2021 r.

(3) https://blackout-news.de/aktuelles/dunkelflaute-kohlekraftwerke-laufen-unter-volllast/ - publ. z dn. 02.02.2020 r.

(4) https://stopthesethings.com/2021/04/25/big-backpedal-a-week-after-shutting-its-coal-fired-plants-germany-forced-to-reopen-them/ - publ. z dn. 25.04.2021 r.


Wszechobecna propaganda klimatyczna w mediach głównego nurtu oparta jest o kilka mitów, które są nieustannie promowane wbrew oczywistym faktom i elementarnej wiedzy naukowej, zwłaszcza mit o szkodliwości dwutlenku węgla i jego szczególnej roli gazu cieplarnianego. Poglądy przeciwne i poddające w wątpliwość „ustaloną naukę o klimacie” są zaciekle eliminowane z obiegu publicznego, wszystko po to, by nie dopuścić do powstania nawet najmniejszych wątpliwości wśród polityków, dziennikarzy i wyborców, a już szczególnie dzieci i młodzieży w wieku szkolnym. W ten sposób bełkot klimatyczny rozlewa się po infosferze publicznej i uniemożliwia rzetelną debatę o przyczynach, skutkach i kosztach „walki z klimatem”. Skala manipulacji i dezinformacji jest na tyle duża, że konieczne jest posługiwanie się zupełnie innymi pojęciami umożliwiającymi prawidłowe nazwanie rzeczywistości bez jej przeinaczania. Prawda sama się nie obroni i wymaga codziennej pracy a zwłaszcza posługiwania się innym językiem niż klimatyczni histerycy i naciągacze. Dlatego misją naszego portalu jest obrona prawdy naukowej i polskich interesów politycznych oraz gospodarczych w czasach inwazji post-prawd, kłamstw i przeinaczeń.

Wszystkim naszym darczyńcom serdecznie dziękujemy. Portal utrzymuje się wyłącznie z prywatnych datków i nie korzystamy z żadnych publicznych pieniędzy. Takie finansowanie gwarantuje nam pełną niezależność a Czytelnikom publikacje, których nie znajdziecie nigdzie indziej. Prosimy o wpłaty na konto w PKO BP SA: 53 1020 2791 0000 7102 0316 5867

Tytuł wpłaty: "Darowizna na stopwiatrakom.eu"

Dziękujemy Państwu za życzliwe wsparcie!