portal dekarbonizacjaMedialna epidemia COVID-19 stała się znakomitą okazją dla panikarzy klimatycznych do wprowadzenia kolejnych obostrzeń w funkcjonowaniu gospodarki i odebrania społeczeństwom kolejnych obszarów ich wolności. Tym razem Sauronowe oczy globalistów zwróciły się w stronę transportu lotniczego i samochodowego, gdyż w wyniku zamknięcia gospodarek znacząco spadła globalna emisja dwutlenku węgla. Klimatyści wyciągają więc taki wniosek, że jak w ogóle zrezygnujemy z tych środków transportu, to „uratujemy planetę” przed globalnym ociepleniem czy też innymi zmianami klimatu. Taka właśnie narracja prowadzona jest teraz w mediach głównego nurtu na świecie. Spodziewamy się również szybkiego wprowadzenia urzędowych ograniczeń w podróżowaniu, m.in. poprzez konieczność posiadania „paszportu szczepionkowego”. Jak widać „walka z klimatem” i „walka z epidemią” mają ze sobą wiele wspólnego, gdyż razem tworzą „Nowy ład”, bo tak będzie nazywał się ten zamordyzm.

Zmiana na stanowisku prezydenta USA oznacza, że weszliśmy w zupełnie nową fazę przygotowań do tworzenia nowego światowego ustroju, którą śmiało można nazwać „Erą pacyficzną” z uwagi na dominującą rolę Chin w tym konstrukcie. Piszemy o tym, nie dlatego, że w Polsce nie ma nic godnego uwagi, tylko, że sytuacja w Polsce jest pochodną sytuacji światowej i sami nie tworzymy żadnej wartości dodanej dla świata. Mówiąc wprost nie odgrywamy żadnej roli na świecie i jesteśmy traktowani, jako statyści. Co więcej, podmiotowość i samodzielność naszego kraju na arenie międzynarodowej jest już od dawna kwestionowana, czego dowodem są liczne połajanki i brutalne traktowanie ze strony Komisji Europejskiej czy też ze strony sąsiadów, którzy nie chcą lub nie umieją zagrać polskiego hymnu podczas zawodów sportowych. Nie bez powodu zresztą czasami używamy na określenie naszej obecnej sytuacji polityczno-ustrojowej nazwy „bantustan nadwiślański”, by podkreślić nędzę naszego statusu i całkowite oderwanie się rządzących od społeczeństwa, któremu teoretycznie służą. Wszystko to, co się w Polsce dzieje, w tym i ponowna inwazja wiatrakowych trolli oraz całkowita kapitulacja rządu Morawieckiego wobec klimatycznych fantasmagorii Unii Europejskiej, są tego oczywistą pochodną. „Rzecz się dzieje w Polsce, to znaczy nigdzie”, co proroczo powiedział Alfred Jarry, autor sztuki „Ubu król, czyli Polacy”.

storm 2930337 1280

Obraz Pete Linforth z Pixabay

Niestety faza zamordyzmu, w którą śmiało wkroczyliśmy wraz z całym postępowym i niezwykle nowoczesnym Zachodem będzie narastać. A to za sprawą wzmożenia „walki z klimatem”, a to z powodu czterdziestej siódmej fali epidemii wirusa, albo z obu tych powodów na raz. Zbyt wiele pieniędzy zarabiają na tym globaliści i ich wszechwładne korporacje, by zrezygnowali z własnej chciwości. Co innego mały, rodzimy biznes. Ten będzie musiał upaść i zostanie wyprzedany. Jak niedawno powiedział prof. Witold Modzelewski: „Lockdown w naszym wydaniu likwiduje tylko spolonizowane sektory gospodarki oszczędzając – jak zawsze – firmy naszych dwóch „strategicznych” partnerów”, czyli amerykańskie i niemieckie”. [1]

Widać też już, jak będzie wyglądał „nowy zamordyzm” w praktyce. Bardzo trafnie zarysował cały ten koncept Stephen L. Miller w brytyjskim „The Spectator” pisząc tekst pt.: „Czy jesteśmy gotowi na klimatyczny lockdown?” [2], którego tłumaczenie zamieszczamy poniżej.

„W zeszłym tygodniu prezydent Biden podpisał dekret o ponownym przystąpieniu przez USA Porozumienia paryskiego. [3] Gest ten miał charakter głównie symboliczny, ponieważ ten sam alarmizm klimatyczny, który był promowany przed zawarciem porozumienia w 2015 r. i który wciąż jest forsowany, ignorowany jest przez państwa narodowe, takie jak Chiny. A teraz, John Kerry, specjalny pełnomocnik ds. klimatu w rządzie Bidena, który znalazł się pod ostrzałem za wejście na pokład prywatnego odrzutowca lecącego do Islandii w celu przyjęcia nagrody klimatycznej, mówi Stanom Zjednoczonym i światu, że warunki Porozumienia paryskiego są „nieodpowiednie”.

Ponieważ globalna elita klimatyczna naciska już na jedzenie owadów [zamiast mięsa – red.] i zamknięcie się w domach, by w powszechny sposób ratować planetę, to może warto postawić pytanie: czy będzie to odpowiednie? W związku ze zbliżającym się kwietniowym Światowym Forum Ekonomicznym w Davos będziemy co raz częściej wysłuchiwać takich terminów, jak „Równowaga klimatyczna” i „Reset klimatyczny” (to parafraza „Wielkiego Resetu”). Prawdopodobnie zaczniemy też słyszeć wezwania do zatrzymania zmian klimatycznych. Wiem, w tej chwili brzmi to kompletnie niedorzecznie, ale czy te szalone pomysły nie znajdują zawsze sposobu, by przeniknąć do głównego nurtu polityki? Piętnaście dni lockdownu, aby zatrzymać Słońce!

Niektórzy z naszych największych intelektualistów już rozważają możliwość klimatycznego lockdownu. Postrzegają oni zbieżność globalnych kryzysów [epidemicznego i gospodarczego – dopisek red.], jako szansę. Silna burza wywołana przez COVID-19 i wynikający z niej globalny krach gospodarczy dają szansę na realizację tego, co uważają za śmiałe i dramatyczne działania, zmierzające do ocalenia planety. Rząd Bidena z pewnością wykorzysta następstwa epidemii COVID do przeforsowania jakiegoś zielonego ustawodawstwa, ale tak jak poprzednio, w oczach postępowych klimatystów to nie wystarczy. Dla nich zawsze musi być coś więcej.

Mariana Mazzucato, autorka i profesor ekonomii innowacji na Uniwersytecie Londyńskim, wskazywała na perspektywę klimatycznej blokady w MarketWatch już we wrześniu ubiegłego roku: „W ramach „blokady klimatycznej” rządy ograniczyłyby korzystanie z prywatnych samochodów, zakazałyby spożywania czerwonego mięsa i nakazałyby radykalne oszczędzanie energii, podczas gdy firmy poszukujące paliw kopalnych musiałyby zaprzestać wierceń. Aby uniknąć takiego scenariusza, musimy zweryfikować nasze struktury gospodarcze i w inny sposób podejść do kapitalizmu”. Idea „robienia kapitalizmu inaczej” jest taką figurą retoryczną, która stoi za koncepcją „Wielkiego Resetu” rodem ze Światowego Forum Ekonomicznego, czyli innego terminu wskazującego na globalny marksizm.

Karl Lauterbach, poseł z niemieckiej partii socjaldemokratycznej SDP, napisał w „Die Welt” już w grudniu zeszłego roku, że: „potrzebujemy środków, które są podobne do ograniczeń wolności osobistej [nałożonych] w celu zwalczania pandemii”. Ile czasu minie, zanim pomysł ten trafi do serwisów informacyjnych i przemówień polityków? Oczywistym jest, że koncepcja ta zostanie podparta argumentem, że jest to „słuchanie się nauki”. Blokady gospodarki, które rozpoczęły się wiosną 2020 r., przyczyniły się do tego, co naukowcy nazywają największym spadkiem emisji CO2 od lat. Główną tego przyczyną był spadek emisji o ok. 40% w transporcie samochodowym i lotniczym. Światowe Forum Ekonomiczne pochwaliło tę wielkość w swoim poście na blogu zatytułowanym „Emisje spadły podczas blokady. Utrzymajmy je teraz.”

Panikarze klimatyczni, tacy jak Greta Thunberg i John Kerry, będą się ślinić na samą myśl wykorzystania danych o spadku emisji do realizacji swoich pomysłów na przyszłość wolną od metanu i samolotów. Jak śmiesz to podważać! Jeśli wszyscy możemy po prostu zostać w domu przez dwa tygodnie (co nieuchronnie przerodziłoby się w cztery tygodnie), to warto ratować planetę. Każdy, kto kwestionuje takie propozycje, zostanie z miejsca uznany za negującego naukę i natychmiast oskarżony o chęć zabicia sąsiadów (słyszysz to, kiedy podczas spaceru po bloku nie zasłaniasz twarzy maską). W jaki sposób gubernatorzy oraz rząd federalny mogliby narzucić klimatyczną blokadę? To proste: powiedzą, że zmiana klimatu skutkuje natychmiastowym kryzysem zdrowia publicznego i bezpieczeństwa narodowego, i korzystając z tych samych uprawnień, które zostały im przyznane przez departament zdrowia publicznego [amerykański odpowiednik Ministerstwa Zdrowia – red.] do realizacji zgodnie z tymi samymi wytycznymi, które dostali w przypadku COVID-19. Bernie Sanders i AOC [Alexandria Ocasio-Cortez – red.] ogłosili wczoraj projekt ustawy proponujący dokładnie to samo!  Przy powszechnym stosowaniu blokad gospodarki, zawsze istniało takie ryzyko. Nasi przywódcy, nie odłożą na bok swojej władzy tak po prostu, ale wyegzekwują blokadę klimatyczną pod pozorem troski o zdrowie publiczne. Nie martw się jednak, oni po prostu słuchają się nauki.” [2]

Niestety, kaganiec, który obecna władza ludowa nakłada na społeczeństwo pod fałszywym pretekstem walki z klimatem i pandemią, będzie bardzo ciężko zdjąć, bez powszechnej świadomości istnienia kagańca i pełnej mobilizacji społecznej. Ten eksperyment społeczny nie może jednak pozostać bezkarny dla miłośników zamordyzmu mimo, że narażają oni na szwank zdrowie, życie i majątek współobywateli oraz rodaków.

Tłumaczenie, opracowanie i komentarz

Redakcja stopwiatrakom.eu

Przypisy:

(1) Cytujemy za: https://www.pch24.pl/prof--witold-modzelewski--lockdown-to-wyniszczanie-polskiego-sektora-gospodarki,81349,i.html – publ. z dn.15.01.2021 r.

(2) https://spectator.us/topic/ready-climate-lockdowns-environment/?utm_source=Spectator+USA+Email+Signup&utm_campaign=50eae9a16e-EMAIL_CAMPAIGN_8_31_2020_19_27_COPY_01&utm_medium=email&utm_term=0_edf2ae2373-50eae9a16e-154770766&mc_cid=50eae9a16e&mc_eid=692499491a – publ. 05.02.2021 r.

(3) O decyzjach Bidena pisaliśmy tutaj: http://stopwiatrakom.eu/wiadomo%C5%9Bci-zagraniczne/2953-post%C4%99powy-prezydent-usa-joe-biden-w-po%C5%9Bpiechu-wraca-do-porozumienia-paryskiego-i-do-walki-z-klimatem.html – publ. z dn. 26.01.2021 r.

Wszystkim naszym darczyńcom serdecznie dziękujemy. Portal utrzymuje się wyłącznie z prywatnych datków i nie korzystamy z żadnych publicznych pieniędzy. Takie finansowanie gwarantuje nam pełną niezależność a Czytelnikom publikacje, których nie znajdziecie nigdzie indziej. Prosimy o wpłaty na konto w PKO BP SA: 53 1020 2791 0000 7102 0316 5867

Tytuł wpłaty: "Darowizna na stopwiatrakom.eu"

Dziękujemy Państwu za życzliwe wsparcie!